Wyszłam na spacer w pochmurny, styczniowy dzień. Popychałam wózek z siedzącym w nim dwulatkiem. Dwulatkowi nagle przestało się podobać. Zaczął się wiercić w wózku a krzykom: „Mama zimno! Mama do domu!”, nie było końca.

„Jakie tam zimno.- myślę sobie. Znów coś moje dziecię zaczęło wymyślać, bo obiektywnie patrząc ani mrozu ani wiatru, tego dnia nie było, a dziecko opatuliłam kocykiem pod samą szyję. – Dobra! Poddaję się! Niech ten spacer idzie tam gdzie pieprz rośnie.  Zimno ci, wrócimy do domu autobusem, ale musimy zaczekać aż nadjedzie – powiedziałam do synka nieco poirytowana.

Znalazłam najbliższy przystanek. Autobus długo nie nadjeżdżał a moje dziecko wzmagało jeszcze bardziej swój histeryczny płacz. Poziom mojego stresu wzrastał z prędkością światła. Uspokajałam, prosiłam aby nie opuszczał wózka, ale bunt napierał. Autobus nadjechał wsiadłam do niego z rozwrzeszczanym dzieckiem. Rzecz jasna wszyscy pasażerowie skierowali na nas oczy a ja wychodziłam z siebie aby dziecko uspokoić. Już myślałam, że tak samo jak pochmurny jest ten dzień takie same chmury już do końca dnia zagoszczą w mojej duszy.

Cierpliwość na wyczerpaniu

-Moja cierpliwość jest na wyczerpaniu! Proszę natychmiast się uspokoić! – powiedziałam do syna stanowczo

Nagle zza pleców odzywa się starszy, miły, kojący  głos. A nade mną jakby słońce zaświeciło

-A dlaczego ty tak złotko płaczesz? Zimno ci, spać się chce?- zapytała synka starsza dystyngowana pani. Ubrana w płaszcz koloru ciemnej czekolady, na głowie mająca beżowy melonik a w ręku trzymająca vintage torebkę. Dostojna dama zaczarowała mi syna. Nastała cisza jak makiem zasiał

-Bunt dwulatka proszę pani. Czasem już brakuje mi cierpliwości aby go uspokoić – odpowiedziałam

-Moja Kochana, pamiętam jak przeżywałam to z własnymi dziećmi. Ale jak wnuki były w tym okresie, to śmiałam się z tego buntu. Za to prawdziwą szkołę cierpliwości mam ze swoim mężem- odpowiedziała vitage lady

– Uparty jest? – pytam

– Taaak Złotko. Proszę sobie wyobrazić, że co roku odmalowuje nam mieszkanie. Jest artystą malarzem na emeryturze. Kilka lat temu stwierdził, że nie ma gdzie się wyżyć twórczo, to będzie mieszkanie nieustannie odnawiał. W tym roku planuje malować i meble i ściany

– Do jasnej Anielki!  Może trzeba było go zostawiać na czas remontu i wyprowadzać się z domu. To by mu dało do myślenia – skwitowałam

-Złotko, trwamy ze sobą już 45 lat i życia bez tego upartego osła sobie nie wyobrażam. Choć nie raz miałam go ochotę zabić, ale nigdy do głowy mi nie przyszło aby odejść od niego. Nie wiem jak to się dzieje , ale biegiem lat mam do niego więcej cierpliwości. Choć to jest wyższa szkoła jazdy niż cierpliwość do dziecka. Nad dzieckiem wszak jest kontrola. Weźmie go choć  pani w wózek i przypnie – podsumowała starsza pani.

Ludzie przynudzają w rozmowach

Moje dziecko patrzyło się na vintage lady jak ciele na malowane wrota. Gdy powiedziałam jej „do widzenia” i wysiadłam z autobusu pomyślałam, że jednak ten dzień skończy się dobrze. Opowieść tej warszawskiej damy była dla mnie jak balsam dla duszy. Mam wszak  problemy z zachowaniem cierpliwości, choć życie i tak nieźle ćwiczy mnie w tej cnocie.

No przyznaj się, a Ty nie masz czasem z nią problemu? Chciałabyś coś uzyskać już, teraz, zaraz. Chciałabyś coś stworzyć na szybko a nie zawsze się daje. Może nawet nie możesz wysłuchać gdy druga osoba zaczyna Ci coś opowiadać, a ty sobie myślisz „ Jejku, nie przynudzaj. Przejdź w końcu do rzeczy!”

Gdy prowadzę mediacje, widzę czasem jak dwie skłócone strony mają problem aby wysłuchać się nawzajem. Przerywają sobie, dopowiadają. Mam czasem wrażenie, że jak spotyka się dwoje ludzi, to jedno wcale nie jest ciekawe co drugie ma mu do powiedzenia. Znika zainteresowanie drugim człowiekiem  Koleżanka opowiadała mi ostatnio, że nie może spotkać żadnego interesującego faceta.

– No Kasia, powiedz mi o co z nimi chodzi? Byłam ostatnio na trzech randkach. Każdy z nich prawił cały czas o sobie. O tym jaką ma wspaniałą pracę, jakie ma pasje, jak podróżuje. Jeden przez dwie godziny opowiadał mi o swojej łodzi i poszczególnych jej elementach. Musiałam się powstrzymywać aby nie zasnąć. A na koniec zapytał kurtuazyjnie czym ja się interesuję – opowiada mi kumpela.

A tymczasem wystarczy wziąć odrobinę cierpliwości, dodać do niej szczyptę zainteresowania drugim człowiekiem i mamy przepis na zbudowanie fundamentów dobrej relacji. Może starszym ludziom, tak jak aniołowi jakiemu spotkałam w autobusie, łatwiej kultywować te cnoty bo jednak oni nie korzystają nałogowo z migających ekranów smartfonów i tabletów.? To są spore destarktory.

Widzę sama po sobie, że jak zdobędę się na taki wysiłek, że odłożę na jakiś czas telefon do drugiego pokoju, wyciszę go, to mam więcej cierpliwości i uważności dla dziecka czy męża.

 

 

Autorka CzasNaZiemi.PL

 

Kasia Nowosielska – Sielski Czas na Ziemi

Poczuj się sielsko na moim blogu!

Mam nadzieję, iż spodobał Ci się ten wpis. Jeśli chcesz mieć ze mną bardziej osobisty kontakt, możesz pozostać ze mną w bliższym kontakcie. Wyślę Ci od siebie  co jakiś czas mój sielski list, który Cię zmotywuje  do działania ale i da do myślenia. Chcesz być ze mną w kontakcie? Bo ja bardzo, z Tobą moja Droga Czytelniczko. Wystarczy, że klikniesz niżej. Czeka tam też na Ciebie prezent ⬇⬇⬇

TAK, ZAPISUJĘ SIĘ

polub stronę kasianowosielska.pl na Facebooku, jest tam sporo wartościowej treści o relacjach
– pooglądaj Instagrama przenieś się w mój świat dobrych relacji – nieskończony zbiór moich chwil szczęścia dnia (nie)codziennego!

You Might Also Like

Dziecko to też człowiek, więc okaż mu szacunek

Jak zaskarbić sobie sympatię innych?

Kłócisz się przy dziecku? Uważaj, bo może przez to chorować