Siedzę pewnego wieczora przed telewizorem w domu rodzinnym. W tle leci program newsowy. W zasadzie to go nie oglądałam, byłam zmęczona i wpatrywałam się w telefon. Aż tu nagle wstrząsnęło mną.

Polacy muszą dostawać 500+. Muszą robić zakupy. To są środki wspomagające polskie rodziny w wydatkach. 500 + napędza gospodarkę. Jeśli odbierzemy go polskim rodzinom, spadną wydatki na konsumpcję, spadnie PKB – grzmiał w telewizji przedstawiciel rządu

Dbałość o finanse w rodzinie = ich wydawanie?

Serio? Dbałość o byt finanse w rodzinie sprowadza się tylko do ich wydawania? Czy wartość człowieka, obywatela mierzy się tylko tym ile dzieci urodzi, ilu przyszłych obywateli wychowa, którzy będą wspierać system emerytalny, ile pieniędzy wyda, ile skonsumuje a tym samym nakręci gospodarkę i podniesie PKB?

Czy czujesz tu manipulację?  Bo przez takie zachęty kierowane do obywateli, środowisko i więzi społeczne są niszczone. Czy faktycznie jeśli rośnie PKB, to ludziom się lepiej żyje? Bo teraz zewsząd słyszę, że jeśli spadnie PBK przez pandemię, czeka nas katastrofa.

Sam wzrost PKB to w istocie rzeczy globalne megakłamstwo, jeśli się go przyjmuje za miernik ludzkiego dobrobytu. Bo PKB notuje ilość pieniędzy, które w obrębie jakieś gospodarki przeszły z ręki do ręki. Natomiast ogromnej sfery gospodarki moralnej, rodzinnej, sąsiedzkiej, środowiskowej – PKB nie uwzględnia.

Kiedy siedzę samotnie w stołówce czy w barze i połykam fast fooda, to może nie jest mi specjalnie przyjemnie, ale spełniam jakiś społeczny obowiązek. Rachunek, który zapłacę, wejdzie w skład PKB i zwiększy wskaźniki wzrostu gospodarczego. Natomiast jeżeli żona ugotuje mi obiad i zjemy go razem z dziećmi, to może nam będzie przyjemniej i zdrowiej, ale zachowamy się aspołecznie i agospodarczo, bo PKB tego nie odnotuje.

Kiedy do cna rozpadną się rodziny i wszyscy wylądujemy w stołówkach czy fast foodach, to zapewne ubędzie nam szczęścia, a pewnie i człowieczeństwa, ale PKB wzrośnie” mówił nieżyjący już prof. Baumann w jednym z wywiadów dla „Polityki”.

Wzrost PKB bywa wrogiem relacji rodzinnych

Idąc tym tropem, jeśli sąsiadka pomoże ci uszyć sukienkę, a ty jej w zamian  ufarbujesz włosy, to obie odniesicie podwójną korzyść – bo praca będzie zrobiona, a przy okazji lepiej się poczujecie. 

Ale PKB na tym straci, bo każda z was mogłaby przecież wynająć fachowca, którego rachunek trafiłby do statystyk i zostałby opodatkowany. Podobnie, kiedy na starość będę niedołężna, będzie mi przyjemniej, jeżeli syn się mną zaopiekuje, niż gdybym miała trafić do jakiejś umieralni. Ale opieka za pieniądze rozdyma PKB. Zaś opieka z serca to z punktu widzenia statystyk gospodarczych jest praca bezwartościowa.

To jest groźne kłamstwo. Przecież w istotnej mierze to, co nam się przedstawia jako gospodarczy i cywilizacyjny sukces, stanowi wyraz erozji społeczeństwa i rozkładu rodziny. Dbałość Państwa o finanse rodziny sprowadza się do tego, że zachęca się nas nieustannie do wydawania tych środków a nie uczy jak mądrze gospodarować pieniędzmi aby mieć oszczędności w czasie kryzyku jakim jest obecna epidemia koronawirusa. 

Coś, co jest realną i bolesną, powszechnie odczuwaną stratą, ekonomia rynkowa przedstawia nam jako korzyść. W kłamstwo opartego na wymianie handlowej wzrostu gospodarczego pakuje się niedolę rozkładu więzi międzyludzkich lub zwykłe niewygody.” – mówi daje prof., Bauman.

Jeśli chciałbyś  pracować 500 m od swojego lokum, chodzić do pracy pieszo, wpadać do domu na drugie śniadanie a po pracy uprawiać z dziećmi ogródek i razem gotować kolację, to teoretycznie twój poziom życia jest wysoki. Masz dobre relacje rodzinne a to daje szczęście. Większe niż zdrowa dieta i sport. 

Ale z punktu widzenia PKB lepiej jest, jeśli pracujesz 50 km od domu. Wtedy ogrom czasu i pieniędzy pochłaniają  ci dojazdy. Żywisz się oczywiście na mieście. Na kolację zamawiasz pizzę, z  twoimi dziećmi siedzi płatna opiekunka, ogródkiem musi się zajmować ogrodnik. A w dodatku chętnie bierzesz  nadgodziny albo drugą pracę, bo wciąż brakuje ci na to wszystko pieniędzy. Możesz  być nominalnie nieporównanie bogatszy, a faktycznie  jesteś biedniejszy i dużo mniej szczęśliwy. 

Dobry obywatel chętnie wydaje pieniądze

Dostrzegasz kłamstwo jakie nam się wtłacza do głów? Silne więzy rodzinne, dobre relacje stoją w sprzeczności z interesem państwa. Rząd chlubi się wzrostem PKB, ale nie mówi, w jakim stopniu wzrost PKB podnosi jakość życia, a w jakim ją niszczy. W interesie rządów państw nie leży dbałość o finanse w rodzinie i edukacja. 

Jeśli całe twoje i moje życie zostanie sprowadzone do zarabiania oraz wydawania pieniędzy, staniemy się najbardziej nieszczęśliwymi, najbardziej samotnymi i absurdalnymi stworzeniami na świecie. A potrzeby takie jak jedzenie, bliskość pozornie zaspokoi nam internet. 

Współczesna gospodarka w coraz większym stopniu opiera się na tym, że wymyśla się nowe produkty, a potem za pomocą potężnej propagandy rozbudza się nowe pragnienia, wtłaczając ludziom do głowy, że bez tych produktów nie będą szczęśliwi. To kłamstwo od kilkudziesięciu lat wpycha nas w coraz większą niedolę wciąż niezaspokojonych, sztucznie wywołanych pragnień, w spiralę długów.

Tymczasem długi, brak pracy, niezadbane finanse rodzinne są przyczyną rozpadu małżeństw, rodzin. Z tego powodu też trafiają do mnie pary na mediacje około rozwodowe.  Podczas nich najwięcej przeszkód do pokojowego zakończenia sporo ,generują zawsze problemy krążące wokół pieniędzy. On i ona najczęściej nie mogą się porozumieć co do wysokości alimentów czy podziału wspólnego majątku. Kiedyś kochali się na zabój. Mówili „co twoje to i moje” a w momencie rozwodu, idą na noże o pieniądze.

Rozmawiaj z mężem mądrze o pieniądzach.

Tak, pamiętaj, że pieniądze są ważne w związku. Obecna epidemii koronawirusa, zastój gospodarki faktycznie może sprawić, że wiele ludzi straci pracę, wiele rodzin straci pensję i  to może się przyczynić do konfliktów w małżeństwach, kryzysów

Dlatego o pieniądzach, o sposobach na generowanie oszczędności, o finanse w rodzinie warto zadbać, rozmawiać o tym ze współmałżonkiem. Finanse w rodzinie, dobrze zabezpieczone, to element jej spoiwa i bezpieczeństwa. Warto szukać rodzinnie sposobów na walkę z zakupoholizmem. 

 

Finanse w rodzinie = zadbanie o oszczędności

Nawet gdy stracę źródło dochodów mam zabezpieczenie na czarną godzinę. Wyznaję taką zasadę, żeby wydawać mniej niż się zarabia. Choć podobają mi się te wszystkie nowe kolekcje sukienek, butów staram się trzymać swóje zachcianki i pragnienia w ryzach. Ok.  Jestem tylko człowiekiem i czasem ulegnę. Z pewnością czasem kupię rzecz, która wcale  nie jest mi niezbędna, ale dbam o to aby mieć oszczędności.

Nigdy nie zależało mi na posiadaniu wielkich domów, najnowszych modeli samochodów. Mnie to w ogóle nie kręci. Co nie znaczy, że nie lubię przyjemnych i ładnych wnętrz. Ale uważam, że głupotą jest postawić sobie duży dom, kosztowny w utrzymaniu aby sądziedzi mogli podziwiać.

Z chęcią za to wydaję pieniądze na książki, kursy, edukację dla mojego dziecka., czasem dobre jakościowo ubrania. Bo uważam, że pieniądze zainwestowane w rozwój duchowy, intelektualny i w umiejętności, są najlepiej wydanymi pieniędzmi.

W tym tekście szeroko cytuję świetny wywiad Jacka Żakowskiego z prof. Zygmuntem Baumanem, który ukazał się w „Klasyce Polityki” w styczniu 2019r. Bardzo Cię zachęcam do jego przeczytania, na prawdę otwiera oczy.

You Might Also Like

Skąd bierze się depresja u dzieci i młodzieży?

Ta osoba zniesie lepiej stres z powodu epidemii.

Nie planuj szczęścia w nowym roku bo masz już je pod nosem!