Jest nieco lepiej. Wracamy do nowej normalności. Po dwumiesięcznym okresie izolacji spowodowanej epidemią koronawirusa będziemy mogli wreszcie wejść do restauracji czy wybrać się do fryzjera.  Chyba przyszedł czas na podsumowania. Zdaję sobie sprawę, że ostatnie dwa miesiące nie było łatwym czasem dla wielu osób. Być może i Ty wracasz do nowej normalności pokiereszowany psychicznie. Być może straciłeś pracę, chorowałeś, epidemia i izolacja spowodowała nawrót depresji. Pokonać kryzys po izolacji koronawiruswej może czasem wcale nie być łatwo. 

Podsumowałam sobie ostatnie dwa miesiące. Izolację pomogło mi przetrwać kilka rzeczy i dzięki temu nie dopadł mnie dołek psychiczny. Pozwól, że ci je po krótce przedstawię. Możesz z nich skorzystać lub nie.  W życiu spotka i ciebie i mnie jeszcze pewnie nie jeden dołek. Warto zatem każdego dnia  uprawiać praktyki, które poprawiają samopoczucie a w gorszych momentach pomagają pokonać kryzys. Ten jest nieodłącznym elementem naszego życia. A jak mawiał ks. Twardowski  „W życiu musi być dobrze i niedobrze. Bo jak jest tylko dobrze, to jest niedobrze”. 

Kiedyś zdałam sobie sprawę z tego, że jeśli chcę aby moje życie miało sens, to nie będzie ono usłane różami. Walczyłam już o wiele rzeczy, o ludzi, o idee i zapewne wiele bojów stoczyć będę jeszcze musiała. To co mi pomogło stoczyć bój, pokonać kryzys w czasie epidemii to:

1.Modlitwa, Medytacja pozwala pokonać kryzys

To pierwsza i najważniejsza dla mnie sprawa w ciągu dnia. Jest moim paliwem. Codzienna modlitwa, na początek dnia o 6 rano gdy dziecko me jeszcze smacznie śpi. Wstaję rano, czytam Pismo Św i zwracam oczy ku Górze. Praktykuję też ciszę. Codziennie. To działa na tej samej zasadzie co bankomat. Nie wyjmiesz wcześniej pieniędzy, jeśli nie zdeponowałeś ich wcześniej w banku. Jeśli zatem często zasilasz konto, masz pieniądze wtedy gdy ich potrzebujesz. Spędzając codziennie rano czas z Bogiem, inwestuję w codzienny pokój duszy. Poranek z Bogiem, to najcenniejszy moment dnia. To najważniejsza rzecz do zrobienia. Czerpię z mojego źródła miłości i mam wrażenie, że wody srebrzyste wypite z tego źródła pozwalają mi być lepszą dla innych.

2.Dobre relacje pomagają pokonać kryzys

Miłość  do najbliższych jest moją siłą napędową. Niemniej jednak uważam, że czas pandemii i izolacji wcale nie był łatwy dla polskich rodzin. Małżeństwa, które mają małe dzieci nagle zostały zamknięte w blokach, z pracą zdalną na głowie i jeszcze bez możliwości wyjścia do parku czy do lasu. Dlatego zapewne nie raz w naszych rodzinach pokłóciliśmy się, starliśmy ale może i dotarliśmy, lepiej się poznaliśmy i mieliśmy dla siebie więcej czasu niż kiedykolwiek przedtem. 

Rodzina i dobre relacje, to jest siła a nie jakiś tam frazes. Dobre relacje pozwalają pokonać kryzys, zapewniają zdrowie w znacznie większym stopniu niż sport i zdrowa dieta. .  To pokazał czas pandemii. W czasach przed nią posiadanie rodziny wydawało się trącić myszką. Tymczasem polskie rodziny okazały się znacznie bardziej wydolne niż instytucje. Ja nie mogłam się przez ponad miesiąc doprosić o dokument z urzędu skarbowego bo urzędnicy pracowali w zwolnionym tempie a tymczasem nasze cztery  ściany musiały sprostać każdej pracy, niezależnie od metrażu. Pomieścić pracę zdalną rodziców, opiekę nad małymi dziećmi, naukę on-line, rozrywki, praktyki religijne. Nagle staliśmy się odpowiedzialni także za naszych sąsiadów. Zadziałało to, na co niedawno psioczyli socjologowie. W jednym z wywiadów z prof. Januszem Czaplińskim, autorem „Diagnozy społecznej” opublikowanym w „Gazecie Wyborczej” profesor stawia tezę, że aby przełamać lęk w stosunku do obcych trzeba „wyrwać dzieci z domu”. Czy aby na pewno? Po doświadczeniach prawdziwego kryzysu, widać raczej, że rodzina jest ostoją. 

Mój syn w czasie izolacji był bardzo szczęśliwym dzieckiem. Raz, że nieświadomym tego szaleństwa a dwa, to on kocha gdy mama i tata są w domu. Nawet jeśli pracują zdalnie. Lubi mieć obok siebie dziadków i ciocie. Może zatem ta rodzina nie jest jednak taka zła?

Przypomnę tylko, że silne więzy rodzinne już nie raz pozwalały nam przetrwać trudne czasy. Podczas zaborów polska kultura i język przechowywane były głównie w rodzinach, w dworach.

3.Sport i zdrowa dieta

Kocham długie spacery, rower, rolki, wycisk z Ewą Chodakowską. Kiedyś nie doceniałam tak wartości wysiłku fizycznego. Teraz widzę jak niezwykłą moc on daje. Nie chodzi tylko o dbanie  o ciało  dla samego wyglądu. Tu chodzi też o zdrowie. Bo jaki stan ciała, taki stan umysłu. Sport daje mi siłę mentalną. Siłę do tego aby pracować wydajniej, wstawać z rana i być po prostu lepszą dla innych. To zadziwiające ale mając lat 30+, jestem znacznie lepszej formie psychicznej i fizycznej niż gdy miałam 21 lat. A od kiedy zostałam mamą, to tylko zyskałam motywację do tego aby mocniej uprawiać sport. Bo przecież muszę nadążyć za moim energicznym dzieckiem. 

Podobnie jest z racjonalną dietą. Nie będę ukrywać, że lubię lody i czekoladkę, ale raczej staram się zapewnić w mojej diecie dużo warzyw, owoców, orzechów i jeść to co daje korzyść mojemu mózgowi.

4.Praca bywa lekiem na kryzys

Lubię to co robię. Lubię swoją działalność mediatorską i dziennikarską. I na szczęście mogłam ja zdalnie wykonywać  w czasie izolacji. Kocham pisać od zawsze. Odskocznię w czasie izolacji i całego szaleństwa dał mi fakt, że przez ostatnie dwa miesiące skończyłam pisać swoją drugą książkę

„Szanuj, miłuj siebie i innych najlepiej jak potrafisz”.

5.Rozwój intelektualny

Kocham czytać. To moja super moc. Czytanie jest dla mnie jak oddychanie. Przez ostatnie dwa miesiące przeczytałam 10 książek. Niektóre były wyjątkowo ciekawe. Ale to temat na odrębny wpis. Podzielę się pewnie moimi perełkami na Instagramie. Obejrzałam ciekawy serial „Unortodox”. Izolację pozwoliła mi zaś przetrwać także piąta seria „Outlandera”.

6.Natura koi nerwy

Jedną z najlepszych decyzji jaką ostatnio podjęliśmy była ucieczka na wieś. Nim to całe szaleństwo się zaczęło. Tu blisko natury łatwiej było znieść wszystko niż w betonowych blokach w Warszawie.

Zdałam sobie sprawę jak kojący wpływ na mnie, ale i na każdego ma natura. Rozsmakowywałam się w zachodach słońca, wąchałam pola rzepaku, patrzyłam jak przyroda, nieprzejęta epidemią budzi się do życia. Natura uzdrawia i koi i chyba nigdy przedtem nie miałam okazji tak się w nią wsłuchać jak przez ostanie dwa miesiące. Jest udowodnione naukowo, że już 10 minut przebywania wśród zieleni łagodzi stres. 

You Might Also Like

Zdobędziesz jej odrobinę i masz jak w banku, że będziesz lepszym rodzicem i partnerem!

Miarą klasy człowieka jest to jak reaguje na krytykę.

Mężczyźni są dziś kastratami! Dzięki kobietom