Mam pewną przyjaciółkę. Znamy się od czasów studenckich, mieszkałyśmy razem. Nawet gdy bywają takie okresy, że się rzadziej widujemy, zawsze mamy o czym pogadać. Ja, stateczna mężatka lecę zawsze na spotkanie z nią jak z gębą na pączki bo chcę się nachapać. Ekscytuję się jej opowieściami o randkach i o nowych osobowościach płci przeciwnej jakie spotyka na swojej drodze. Ona możeby i chciała przestać spotykać paletę barw męskich  ...