Kilka lat temu do laboratorium psychologa Johna Gottmana na Uniwersytecie Waszyngtońskim przyszła para młodych ludzi. Mieli po dwadzieścia kilka lat, artystycznie zmierzwione blond czupryny i niebieskie oczy za okularami w modnych oprawkach. Na pozór bardzo sympatyczne małżeństwo. Atrakcyjne, zabawne, roześmiane. Mąż był ujmująco beztroski a żona miała cięty dowcip. Psycholog zaprowadził ich do niewielkiego pomieszczenia. Posadził na  ...