Przejdź do treści

Synku czy ty wiesz, że dałeś życie tym, którzy dali je tobie?

Synku upragniony, wyczekany, wytęskniony potokiem łez i westchnień ku górze. Jesteś z nami już ponad dwa lata. Dwa cudowne lata, które przeleciały niczym chmurka na błękitnym niebie. A ja pamiętam jakby to było wczoraj. W grudniu 2015 dostałam życie na nowo.

Zawsze chciałam być mamą. Zawsze chciałam być żoną i wiedziałam, iż jestem stworzona do tych ról. Choć może nie umiałam gotować tak, że podniebienie jest w stanie ekstazy a nozdrza wirują od zapachu bigosu z grzybkami, to wiedziałam, iż nie to nie jest wyznacznik tego jaką matką i żoną jestem. Wiedziałam, że do tych ról trzeba mieć otwarte serce.

Serca chcące być winem miłości otumanione

Gdy jedna komora mojego serca wypełniła się miłosnym winem powstałym z uczucia do twego taty, druga komora też nie chciała już być pusta. Po jakimś czasie domagała się innego wina. Białego, niewinnego jak malutkie dziecko. I gdy zapragnęliśmy z tatą zawalczyć o ten płyn  dla naszych serc, o Ciebie, okazało się, że wyrasta przed nami ogromny mur. Mur niepłodności.

Wiesz, lekarz nam powiedział, że my Ciebie nie będziemy mogli mieć? Rokowania są złe. W zasadzie beznadziejne. I jedyne co możemy zrobić, to adoptować dziecko.Rozumiesz synku? Ktoś chciał zabić nasze marzenia. Ktoś chciał pozbawiać dwoje młodych ludzi złudzeń i przekonać nas, że Ciebie nigdy nie będzie.

foto. Magdalena Żółkowska

To był dla mnie szok. Czułam złość, frustrację z przeplatającą się mimo wszystko nadzieją. Czułam też, że jestem ta gorsza. Nieobdarzona. A przecież składając przysięgę małżeńską dostaliśmy zapewnienie, że zostaniemy obdarzeni potomstwem.

W walce o Ciebie zaczęliśmy wędrować. Od lekarza do lekarza. Od przychodni do przychodni. Od badań, igieł, kłucia do kolejnych badań, igieł i jeszcze bardziej bolesnego kłucia. Nie tyle nawet fizycznego co psychicznego.Momentami było źle. Bywało bardzo źle. Wypełniała mnie tak przeraźliwa pustka, że chciałam ją wykrzyczeć, wypłakać ze wszystkich sił. Kłóciłam się z Bogiem o to czemu jesteśmy niegodni dziecka. Byłam na kołyszącej się łodzi życia i nie wiedziałam dokąd dopłynę.

Nie przewróciliśmy się na dryfującej łodzi

Tylko silna i opiekuńcza ręka twego taty koiła nieco mój ból. Jego optymizm i wiara w to, że urodził się pod szczęśliwą gwiazdą, trzymała mnie przy normalnym życiu. I tlące się resztki wiary i nadziei. I wiesz co synku? W najtrudniejszym momencie mojego życia, gdy odchodziłam z pracy etatowej i nie wiedziałam już czy robię dobrze czy źle, zobaczyłam pewnego grudniowego, mroźnego dnia drugą kreseczkę na białym jak śnieg plastikowym pasku.Robiłam  testy trzy razy i przecierałam oczy ze zdumienia.

Niemożliwe stało się możliwym. Byłam w ciąży wbrew logice. Jakby nielegalnie, bezpodstawnie. Serce z radości chciało wyskoczyć mi z piersi.

foto. Magdalena Żółkowska

Dziewięć miesięcy później, w wyniku porodu, którego obrotu nie przewidziałby nasze filozoficzne głowy, na świecie pojawiłeś się Ty. Malutki, bezbronny, delikatny i pachnący. Spełniło się moje największe marzenie.Gdy wzięłam Cię o po raz pierwszy w ramiona to jakby świat się przede mną otworzył. Weszłam przez bramy raju.

Jesteś naszym największym sukcesem, który pielęgnujemy już dwa lata. Jedna mądra osoba powiedziała mi, że największym sukcesem rodziców jest gdy dziecko wychodzi z domu i staje na własnych nogach.Obyśmy Cię do tego stanu doprowadzili. Może jednak nie rośnij tak szybko. Zarażaj nas jak najdłużej swoją dziecięcą radością i opowiadaj niestworzone historie. My chcemy w tym świecie dziecięcym jeszcze trwać. 

Autorka CzasNaZiemi.PL

 

Kasia Nowosielska – Sielski Czas na Ziemi

Poczuj się sielsko na moim blogu!

Mam nadzieję, iż spodobał Ci się ten wpis. Jeśli chcesz mieć ze mną bardziej osobisty kontakt, możesz pozostać ze mną w bliższym kontakcie. Wyślę Ci od siebie  co jakiś czas mój sielski list, który Cię zmotywuje  do działania ale i da do myślenia. Chcesz być ze mną w kontakcie? Bo ja bardzo, z Tobą moja Droga Czytelniczko. Wystarczy, że klikniesz niżej. Czeka tam też na Ciebie prezent ⬇⬇⬇

TAK, ZAPISUJĘ SIĘ

polub stronę CzasNaZiemi na Facebooku, jest tam sporo wartościowej treści o relacjach
– pooglądaj Instagrama przenieś się w mój świat dobrych relacji – nieskończony zbiór moich chwil szczęścia dnia (nie)codziennego!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *