Przejdź do treści

Wakacje all inclusive to nie jest prawdziwe podróżowanie.

Wady i zalety wyjazdu z biurem podróży.

Przed kilkunastoma dniami wróciłam z jednej w Kanaryjskich Wysp o wdzięcznej nawie Fuertaventura. Tak zrobiłam to. Ja, zwolenniczka samodzielnego organizowania wojaży i przemieszczania się od miasta do miasta, z hotelu do hotelu poleciałam na hiszpańskie wyspy z biurem podróży. Na wczasy all inclusive.

Zdecydowałam się na taki wyjazd poniekąd przez to, że jestem w odmiennym stanie i nie chciałam się aż tak forsować podczas samodzielnie zorganizowanej i intensywnej wycieczki. Poza tym cena wyjazdu z biurem podróży była dość atrakcyjna. A w dodatku na Fuertaventurze nie ma aż tak dużo do oglądania i zwiedzania, więc opcja „zakwaterują cię na tydzień w jednym hotelu i dadzą jeść” była akurat w tym wypadku całkiem sensowna.

Pobyt na wczasach all inclusive sprowokował mnie do wielu refleksji i przemyśleń na temat różnic pomiędzy wyjazdem zorganizowanym z tym przygotowywanym samodzielnie.

ZALETY

  • Niewątpliwie wygodniej jest podróżować z biurem podróży. Zapewniają hotel, przelot samolotem i bardzo dobre jedzenie ma miejscu. W dodatku dowiozą z lotniska do miejsca docelowego i zabiorą przed odlotem. Na miejscu rezydent zaproponuje wycieczki fakultatywne do najciekawszych miejsc w danym regionie.. Wystarczy, że wyłoży się odpowiednią sumę gotówki.
  • Kwestia pieniędzy też wygląda inaczej niż w przypadku samodzielnie organizowanych wypraw. Otóż wyjazd z biurem podróży może być bardziej atrakcyjny finansowo. Oczywiście wszystko zależy od czasu w jakim chcemy wyjechać. Ja akurat poleciałam na Fuertaventurę poza sezonem, na początku marca. W takim okresie najlepiej polować na oferty last minute, gdyż można utrafić dobrą promocję. Wyjazd za ok. 2.100 zł od osoby na osiem dni na Wyspę Kanaryjską uważam za całkiem przyzwoitą cenę. Jeśli jednak już chciałabym polecieć w wakacje bo np. poza sezonem bo np.byłabym zobowiązana przez szkołę dziecka, przypuszczam, iż nie znalazłabym tak atrakcyjnej finansowo oferty. Więcej osób jeździ wówczas na urlopy. Tymczasem na wycieczkę organizowaną samodzielnie wyda się i na pewno więcej pieniędzy bo i doba hotelowa jest wówczas droższa czy wzrastają koszty posiłków na mieście.
  • Inna jest też forma wypoczynku podczas wczasów z biurem podróży a wypraw organizowanych samodzielnie. Wszystko zależy od osobistych upodobań i preferencji. Jadąc na urlop z agencją podróży mamy w perspektywie wylegiwanie się nad hotelowym basenem. Jak nam się chce to pójdziemy czasem na plażę- jeśli hotel jest oddalony od niej lub wybierzemy się na jakieś dwie fakultatywne wycieczki i wyrwiemy się na dwa dni z hotelowej rzeczywistości. Jeśli ktoś lubi taki dość bierny wypoczynek, z plażingiem-smażingiem i dobrym jedzeniem, podanym pod nos to będzie zadowolony z wczasów z biurem podróży. Przypuszczam też, że taka opcja jest wygodna dla osób wybierających się na urlop z małymi dziećmi. Zwiedzanie wygląda trochę inaczej w zależności od miejsca, w którym jesteśmy. Jeśli jest to niewielka wyspa np. Fuertaventura można wypożyczyć samochód i objeździć ją. Zakwaterowanie w hotelu na południu wyspy nie stanowi wówczas żadnej przeszkody.
_DSC5672
Kanaryjska roślinność

WADY

  • Z biurem podróży łatwiej jest podróżować, ale nie ma frajdy przy organizowaniu wyprawy. Ja, mając w perspektywie urlop, lubię polować na promocje biletów lotniczych i cieszyć się jak dziecko gdy znajdę jakąś atrakcyjną cenę. Przyjemność sprawi mi także wyszukiwanie hoteli w  kraju, do którego już wiem, że lecę. Z portalami booking.com czy hotels.com nie jest to w żaden sposób skomplikowana czynność. Poza tym przy organizacji samodzielnej wycieczki zawsze mamy większe szanse na przeżycie przygody, jest w tym nutka niepewności, ale i ekscytacji. Podczas jednego z wyjazdów miałam np. wizję nocowania na dworcu w Wiedniu. Ostatecznie do tego nie doszło, ale z teraz wspominam to zdarzenie z nostalgią
  • Dużym minusem podróżowania z biurem podróży jest mała możliwość rozmawiania w języku kraju, do którego lecimy. Jeśli ktoś oczywiście się tego języka uczy lub zna i chciałby go wypróbować wśród lokalsów. Przebywając w hotelu zarezerwowanym przez biuro podróży możemy porozmawiać raczej tylko z recepcjonistą czy zagadnąć panią sprzątaczkę. Ktoś powie, że dla chcącego nic trudnego bo przecież zawsze możemy się wybrać w miasto czy próbować zakolegować się z jego mieszkańcami. Może to być łatwiejsze zwłaszcza gdy tymi lokalsami są południowcy. Opcja podróżowania na własną rękę daje jednak znacznie większe możliwości przetestowania naszej znajomości języka obcego. Jesteśmy do tego wprost zmuszeni. Zwłaszcza gdy poszukujemy np. lokalnego transportu czy pytamy o drogę.
  • Z biurem podróż nie da zwiedzić się tyle ile przy organizacji samodzielnego wyjazdu. Zwłaszcza gdy ten ostatni nastawiony jest na oglądanie i podziwianie cudów natury czy zabytków architektury. Biuro zawozi nas w jedno miejsce i kwateruje na tydzień czy dwa. Mamy, więc szansę pozwiedzać tylko pewien wycinek kraju, w którym jesteśmy. Czyli np. jadąc z biurem na Costa Dorada na południu Hiszpanii obejrzymy raczej tylko Andaluzję, skądinąd przepiękną. Do Barcelony już nie dotrzemy. Kiedy samodzielnie organizuję jakieś dwutygodniowe wyjazdy staram się aby znalazło się w ich jak najwięcej atrakcji. Zazwyczaj przemieszczam się ,czy to pociągiem czy autobusem, z miasta do miasta, bawiąc w każdym z nich nie więcej niż trzy dni. Mój wyjazd jest wówczas bardzo intensywny, ale i wrażeń wiele. Mam poczucie takiego dobrego nachapania się. Pod koniec każdego dnia jestem już tak fizycznie zmęczona, że padam na hotelowo łóżko. Jest to jednak pozytywne uczucie i wrażenie dobrze wykorzystanego czasu. Podliczając, finansowo takie intensywne wyprawy kosztują może i więcej niż wyjazd z biurem podróży, ale co zobaczymy, posmakujemy i przeżyjemy to nasze.
  • Wyjazd z biurem podróży może być czasem zwyczajnie nudny. Bo ile można leżeć nad hotelowym basenem i jeść. Ja nie umiem wylegiwać się w promieniach słońca bezczynnie.   Zrobię to maksymalnie przez 20 min. Muszę mieć przynajmniej jakąś książkę do czytania. Ale i ta czynność po kilku godzinach staje się monotonna. Zdecydowanie bardziej odpowiada mi czynny relaks. Inna sprawa jest taka, że tak tylko leżąc i spożywając hotelowe potrawy  przekąski przez dwa tygodnie można się nieźle utuczyć i przywieźć do Polski o kilka kilogramów więcej obywatela. Jedzenie na Fuertaventurze było pyszne. Trzy posiłki na ciepło: śniadanie,  obiad, kolacja- podawane do syta. Ogrom potraw do wyboru. Wystarczy, że popróbowałam troszeczkę każdego z tych przysmaków a już czułam się nadto najedzona. Mimo, że jedzenie było pyszne to jego spożywanie nawet w małych ilościach może rozpychać żołądki. Podczas samodzielnego podróżowania nie jestem w stanie tyle zjeść. Zazwyczaj spożywam niewielkie śniadanie w hotelu, zamawiam obiad na mieście a z kolacją różnie to bywa. A przy okazji chodząc dużo i zwiedzając te kalorie się pali.
_DSC5825
Kanaryjskie zabudowania

Na koniec chciałabym podkreślić, że mój ulubiony sposób na wojaże, czyli ich samodzielna organizacja i intensywne zwiedzanie to też nie jest ideał. Tak naprawdę prawdziwy podróżnik to taki, który dużo ogląda, ale i ma czas aby wtopić się w lokalny klimat np. poprzebywać z miesiąc  lub dłużej z tubylcami, poznać choć trochę ich sposób postrzegania świata. Tak jak robi to np. Wojciech Cejrowski. Ale on jest zawodowym podróżnikiem. Oglądanie zaś miast, cudów natury czy krótkotrwałe przebywanie w lokalnych knajpach jest tylko łapaniem chwil. Ale i dla nich warto zwiedzać ten piękny świat.

2 komentarze do “Wakacje all inclusive to nie jest prawdziwe podróżowanie.”

  1. Zdecydowanie preferuję organizowanie wyjazdów na własną rękę 🙂 mój syn ma 8 lat wiec radzi sobie z tym dobrze, chociaż wiadomo, ze intensywność zwiedzania trzeba dostosowywać do jego możliwości i … zainteresowań. Chociaż z pobytu nad ciepłym morzem i basenami tez byłby zadowolony, ja pewnie mniej. Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *