Kocham poranki. Lubię bladym świtem podnieść się na nogi. Pośpiesznie wymknąć się z sypialni gdy mąż gra w najlepsze chrapiący  koncert, zajrzeć do pokoju synka i nakryć go kołderką a później czym prędzej podreptać do kuchni. A tam zacząć rytuał parzenia kawy. Kocham siadać o poranku w fotelu z filiżanką aromatycznego napoju i sączyć go nasłuchując odgłosów budzącego się do życia świata. Poranki to dla mnie forma dbania o siebie. Porankami  ...