Pamiętam ten  jesienny, październikowy poranek. Wpadłam zdyszana na wykład z kubkiem gorącej kawy i liczyłam naiwnie, że jakoś się dobudzę. Czekały mnie nudne zajęcia i to nie była najlepsza perspektywa na sobotni poranek. No ale cóż… Jak już się zapłaciło za studia podyplomowe, to trzeba się choć odrobinę do nich przyłożyć. Zatem trwa wykład o ekonomii i ciągnie się w nieskończoność jak telenowela „Klan”. „Do jasnej Anielki? Po co oni  ...