Było marcowe, dżdżyste popołudnie. Ulice Warszawy, które szybko pokonywałam, spowijał już mrok. Trzęsłam się z zimna i w całej mojej niecierpliwości przy życiu trzymała mnie tylko myśl o gorącej kawie, którą planowałam zrobić sobie zaraz po wejściu do fundacji. Chodziłam tam na wolontariat i jako studentka prawa udzielałam bezpłatnie porad m.in. w kwestiach rozwodów, separacji czy spadków. Nie do końca odpowiadała mi jednak ścieżka jaką  ...