Były przy mnie gdy po porodzie mama przywiozła mnie do domu.

Były przy mnie w dzieciństwie gdy wspinałam się po drzewach. Chciałam dotrzymać towarzystwa kotom. A w szczytowym momencie mieliśmy ich… 12. Bagatela

Były przy mnie gdy siedziałam w liceum zakopana w jakiś podręcznikach historycznych. Pies cierpliwie słuchał jak na głos wypowiadałam daty historycznych różności.

Były przy mnie gdy wychodziłam za mąż. Tuż przed ślubem pod mój rodzinny dom przyjechał fotograf i bał się wejść na podwórko. Dzwonił do mnie w przejęciu aby zabrać tego dużego psa. Labradora.

Były przy mnie gdy ja swojego synka przywiozłam do domu ze szpitala, a nasz kot ze strachu przed płaczącym noworodkiem schował się za fotel.

Były przy mnie gdy wychodziłam na pierwszy spacer z dzieckiem a nasz labrador z radości o mało nie wskoczył do dziecięcego wózka.

Przez całe moje życie przez mój dom rodzinny przewinęło się sporo zwierząt. Kotów. Psów rasowych i bezpańskich, które przygarnialiśmy. Teraz w swoim domu hostuję pewnego rudego kota, zwanego przez mojego synka Mendą😉

Jedno wiem. Byli to moi, nasi najwierniejsi przyjaciele. Wiernym przyjacielem był też nasz labrador. Mozart, bo tak miał na imię, odszedł od nas latem. Spał zawsze w moim rodzinnym domu, w przedpokoju. Do tej pory gdy jestem u rodziców, gdy przemierzam wieczorem drogę do kuchni, myślę sobie „uważaj, bo zraza potkniesz się o chrapiącego Mozarta”. Wkraczam na korytarz i nagle przypominam sobie, że jego juz nie ma z nami.

Choć mój blog jest o relacjach między ludzkich, muszę poświęcić w końcu miejsce i relacjom ze zwierzętami.Muszę, muszę bo się uduszę. Tym bardziej, że jestem świeżo po lekturze książki Szymona Hołowni „Boskie zwierzęta”. Szymon namieszał w mojej głowie i sprawił, że już nigdy nie spojrzę na mięsa tak jak patrzyłam jeszcze w 2018 a szacunek dla zwierząt staje się co raz bardziej istotną wartością w moim życiu.

Ten kwik świń wiezionych do rzeźni

Wiedziałam, że krowy czy świnie idące na rzeź, są chowane a później transportowane do rzeźni w tragicznych warunkach. Słyszałam przerażający kwik świń ładowanych na tiry zmierzające w kierunku rzeźni. Widziałam, że na Youtubie na Facebooku organizacje broniące praw zwierząt wrzucają przerażające filmy z masowych tortur i egzekucji kurczaków, koni czy innych zwierząt hodowlanych. Zawsze jednak bałam się oglądać tych filmików. 

Wiedzieć to jedno a wczuć się w problem to drugie. Książka „Boskie zwierzęta” zmotywowała mnie do tego drugiego.  Szymon Hołownia dowodzi w niej wszak, że zwierzęta mają duszę. Ba! One mają swoje miejsce w niebie, u naszego Stwórcy. Nie są to jakieś zblenodwane z ekologią herezje Hołowni, on się powołuje na encyklikę papieża Franciszka. A papież napisał w „Laudato Si’”, że cel drogi Wszechświata to Boża pełnia, którą osiągnął zmartwychwstały Chrystus…[…] My sami nie jesteśmy celem ostatecznym celem wszystkich innych stworzeń. Wszystkie zmierzają wraz z nami i przez nas ku ostatecznemu kresowi, którym jest Bóg w tarnscendentalnej pełni, gdzie zmartwychwstały Chrystus wszystko ogarnia i oświetla. Ponieważ człowiek, obdarzony jest inteligencją i miłością, pociągany jest pełnią Chrystusa, powołany jest by przyprowadzić wszelkie stworzenia do ich Stwórcy”

Te dzieci odciągnięte od piersi matki

Tyle Franciszek w tym temacie. Co to oznacza? Ano to, że zwierzęta również noszą w sobie tchnienie pochodzące od naszego Stwórcy. On wpisał w nie coś, co nie jest moją własnością i nigdy nią nie będzie. Ja zaś człowiek, jako istota  rozumna, mam obowiązek użyć mózgu i mieć w sobie szacunek  dla zwierząt. Nawet jeśli nie mogę ich kochać, to mam obowiązek okazywać im szacunek. 

Zaprzeczeniem wszelkich odruchów człowieczeństwa jest to co obecnie dzieje się w chlewniach, oborach czy ubojniach. Matthew Scully twierdzi, że 90 proc. krzywdy stworzeniu na tym świecie generuje pięć procent ludzi. Tym pięciu procentom ludzi udało się wmówić pozostałym 95 proc. ludzkiej populacji, że godnie jest wzywać do internetowego linczu człowieka, który skopłał bezdomnego psa. W porządku jest już jednak wysyłać co roku do włoskiej rzeźni w kilkunastogodzinną podróż tysiące małych  jagniąt, odłączonych przemocą od matki i nie umiejących ssać niczego innego niż mleko (podobno przed śmiercą ssą palec rzeźnika podcinającego im gardło).

View this post on Instagram

No i odszedł nasz przyjaciel😪. 10 lat przebywania z labradorem otworzyło i mnie bardziej na ludzi. To byl taki towarzyski pies. A jak widział synka, to aż się trząsł z radosci. 🐕🐕🐕10 lat obserwowania figlarnego psa, który czasem rozweselał najbardziej smutny dzień…Smutek w sercu, ale i wdziecznosc🙏, ze mieliśmy takiego wspaniałego towarzysza. Ile wspomnień po nim pozostaje… Kocham labradory miłością niezgłębioną❤️#lovelabrador #littlestoriesofmylife #littlecornersofmyworld #mydogs #sadgirl #melancholy #nostalgia #czasnaziemi #missmydog #doglover #dogsoginstagram #familydog #familytime #bestfriend #mylove #szczerze_pisząc #smutnydzień #imlost #dogfriends #dogmylove

A post shared by kasianowosielska.pl (@kasia_nowosielska) on

W porządku jest też zapewne, że milion cieląt z długimi rzęskami z Polski trafia do różnych rzeźni. Są w transporcie bite i popychane a jedyne co mogą to ssanie ogonów wspótpwarzyszy nieowlli, bo niczego innego ssać nie mogą. Tak zapewne wygląda sobie „czynienie sobie ziemi poddanej”. To te pięć procent społeczeństwa, dla którego liczą się głównie dolary, niemieckie auto w garażu i pełne brzuchy, wmówiło dziewięciedziesięciu pięciu prcoentom, iż muszą niesutannie produkować mięso bo człowiek go potrzebuje.

Szacunek dla zwierząt jest w śmietniku

Szkopuł w tym, że człowiek nie jest w stanie przejeść nawet tyle. Otóż rocznie zabijanych jest 70 mld zwierząt gospodarskich. Zaś ludzie wyrzucają na śmieci rocznie ilość mięsa odpowiadającą 12 mld zwierzętom. 

Hołownia nie wzywa każdego aby nagle powziął krucjatę przeciwko przemysłowi mięsnemu i zaprzestał spożywania białka odzwiwerzęcego. On apeluje jedynie o to aby ludzie spożywali mniej mięsa. Nie każdego stać nagle na to mentalnie aby stał się wege. Pewne jest natomiast, że gdyby konsumpcja mięsa była mniejsza to i ubój zwierząt nie odbywał się na taką skalę. Chlewnie czy obory miały by mniej lokatorów a ci mogliby być może cieszyć się bardziej humanitarnymi warunkami.  To by był dopiero szacunek do zwierząt godny istoty ludzkiej!

W mojej diecie i diecie mojej rodziny zaszły zmiany. Chcę w mniejszym stopniu przyczyniać się do krwawienia i bólu stworzenia boskiego i chcę choć dołożyć cegiełkę do zatamowania krwawienia tego świata. Chcę budować lepszy świat dla mojego dziecka. 

 

Autorka CzasNaZiemi.PLKasia Nowosielska – Sielski Czas na Ziemi

Poczuj się sielsko na moim blogu!

Mam nadzieję, iż spodobał Ci się ten wpis. Jeśli chcesz mieć ze mną bardziej osobisty kontakt, możesz pozostać ze mną w bliższym kontakcie. Wyślę Ci od siebie  co jakiś czas mój sielski list, który Cię zmotywuje  do działania ale i da do myślenia. Chcesz być ze mną w kontakcie? Bo ja bardzo, z Tobą moja Droga Czytelniczko. Wystarczy, że klikniesz niżej. Czeka tam też na Ciebie prezent ⬇⬇⬇

TAK, ZAPISUJĘ SIĘ

polub stronę kasianowosielska.pl na Facebooku, jest tam sporo wartościowej treści o relacjach
– pooglądaj Instagrama przenieś się w mój świat dobrych relacji – nieskończony zbiór moich chwil szczęścia dnia (nie)codziennego!

You Might Also Like

Sztuka o braku dzieci

Share Week 2018!

Z rodziną wcale nie jest najlepiej na fotografii